Reklamy - jak normalne sprawy zaczęły być sensacyjne


Pominę fakt, że algorytmy wiedzą o nas wszystko, łącznie z wiekiem, przez co muszę oglądać reklamy pieluchomajtek (nie wiem po co, jeszcze ich nie potrzebuję) czy super kapsułek na menopauzę.  Gdybym nie oglądała tych reklam, to żyłabym w spokojnej nieświadomości, że w pewnym wieku puszczą mi zwieracze, woda  zbierze się w kostkach, a wątroba wysiądzie przy schabiku w panierce. A tak to, drżę ze strachu, co ze mną będzie?😁 
A może ja bym chciała obejrzeć reklamę dla młodych kobiet, które są tego warte i kupić sobie super podkład na twarz czy krem antycelulitowy. Zauważyliście, że jak się ma prawie pięć dych, to już żadne reklamy nie proponują cudownych środków na celulit, a jedynie paćki do wygładzania zmarszczek. A na celulitis zalecają nie pokazywanie go publicznie.😁
Ale, ja jak zwykle chciałam napisać o czymś innym, ale trochę mnie poniosło. 
Ogólnie, nie znoszę reklam i staram się ich nie oglądać, ale wiecie, czasami chcąc nie chcąc rzucę na nie okiem. 
Mówi się, że reklama dźwignią handlu, ale dzisiaj dodałabym: i wzbudzania paniki wśród konsumentów. Bo, czy zauważyliście, że większość z tych, które dotyczą zdrowia, jedzenia lub wieku straszą nas, że jak czegoś nie zrobimy, to będzie po nas. 
Że jak nie wezmę czegoś tam, to puszczę bąka przy stole i będzie wstyd.
Że jak się posikam ze śmiechu, to tylko pieluchomajty uchronią mnie przed ostracyzmem społecznym.
Że, jak spuchnę, to będę musiała założyć większe spodnie. (zastanawiające, że jeszcze nie reklamują i nie proponują nam pumpów na gumkę, wtedy nie miałoby to znaczenia, czy mamy za dużo wody, czy za mało.)
I to wszystko jest okraszone muzyczką rodem z pogrzebu. Tam da dam, da dam, ta da da da da da dam.
Jeśli nie założysz pieluchomajtek, to nie będziesz mogła śmiać się z głupich filmików z przyjaciółkami.
Taaaaa, daaaaaaaaam.
Masz okres i spotkało cię straszne nieszczęście, nie możesz założyć białych spodni (jakby były jedyne w szafie), ale są takie podpaski, że wszystko utrzymają, nawet zalew a la Niagara. Wskakuj w białe portki i ruszaj w świat. Nooo tak, na pewno zaufam kawałkowi waty z plastikiem. Albo, o rany, co za niespodzianka, spuchłam przed okresem albo w trakcie, co za tragedia, ale jak napcham się jakiś prochów, to nie będę puchła. A może dajcie mi od razu takie leki, przez które w ogóle nie będę miesiączkować. Po co się męczyć. 
Dobra, zostawiam ten temat. Przerzucam się na facetów. Łupie mnie w krzyżu i nie mogę córce przykręcić półki. Ojoj, co za nieszczęście, zawiodłem moje dziecko. Ale jak posmaruję się czymś tam, to od razu poczuję się lepiej i nawet szafę jej skręcę. Taaa, na pewno. Będzie cię łupało w krzyżu, ale i tak jej to skręcisz. Albo, nie mogę trenować, bo kolano mnie boli, muszę je czymś posmarować. No kurczę blade, mnie akurat kolana bolą pół życia i nigdy nie przeszkodziło mi to w treningu. Nie trenuj kolan a brzuch, albo zrób sobie rozciąganie. A najlepiej pójdź do lekarza, bo te prochy czy maści raczej na długo Ci nie pomogą. 
I o co mi w ogóle chodzi? O to, że z normalnych rzeczy, które są przypisane naszej naturze ze względu na płeć czy wiek robi się tragedię, jakby to była choroba, albo bardzo rzadka i przykra przypadłość. A jest to norma. Wieku się nie cofnie, kolana będą cię łupać czy napaćkasz sobie coś na nie, czy nie, zmarszczki przykryje podkład albo naciąganie, żaden krem (chyba, że jakiś super drogi, co go nawet nie reklamują, bo zwykły  śmiertelnik go nie kupi) nie sprawi, że one znikną. A nawet jeśli się naciągniesz z każdej strony, to niestety, ale w środku i tak będziesz próchnieć. Bolesne, ale prawdziwe. Ja to mam już nawet wrażenie, że zaczęła porastać mnie huba😁. Oczywiście, o zdrowie i wygląd wypada dbać, ale nie w sposób jaki podaje nam reklama. Nie ze strachem, że jak się czegoś nie weźmie, to nastąpi koniec świata. Albo, czy na prawdę trzeba coś brać, żeby normalne funkcje organizmu zmienić lub zablokować? No mnie się wydaje, za przeproszeniem, że puszczenie bąka jest o wiele zdrowsze, niż trzymanie go wewnątrz jakimś lekiem. I to nie XIX wiek, puszczenie go raczej rozbawi towarzystwo niż sprawi, że zostaniemy wykluczeni.
Tak, wiem, poziom żenujący😎
Nie wiem, czy dobrze przekazałam, o co mi chodzi, a nawet jeśli nie, to i tak tekst jest do pośmiania się, a nie dumania nad życiem.
I a propos życia i dumania nad nim.
Zatrzymałam swoją myśl nad reklamą jednej z wód mineralnych. Jej hasło przewodnie brzmiało: uprawiaj życie.
Uprawia, to się sport, albo pole.
UPRAWIAJ ŻYCIE. A co ja kurde robię od urodzenia? Żyję. Nawet leżąc, jak zdechła na huśtawce ogrodowej, uprawiam jakieś życie, na przykład relaks:)
No, to na dziś wystarczy tych mądrości.:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cypr cz.1

Co tam słychać w Nowym Roku?

W siłowni