Posty

Reklamy - jak normalne sprawy zaczęły być sensacyjne

Obraz
Pominę fakt, że algorytmy wiedzą o nas wszystko, łącznie z wiekiem, przez co muszę oglądać reklamy pieluchomajtek (nie wiem po co, jeszcze ich nie potrzebuję) czy super kapsułek na menopauzę.  Gdybym nie oglądała tych reklam, to żyłabym w spokojnej nieświadomości, że w pewnym wieku puszczą mi zwieracze, woda  zbierze się w kostkach, a wątroba wysiądzie przy schabiku w panierce. A tak to, drżę ze strachu, co ze mną będzie?😁  A może ja bym chciała obejrzeć reklamę dla młodych kobiet, które są tego warte i kupić sobie super podkład na twarz czy krem antycelulitowy. Zauważyliście, że jak się ma prawie pięć dych, to już żadne reklamy nie proponują cudownych środków na celulit, a jedynie paćki do wygładzania zmarszczek. A na celulitis zalecają nie pokazywanie go publicznie.😁 Ale, ja jak zwykle chciałam napisać o czymś innym, ale trochę mnie poniosło.  Ogólnie, nie znoszę reklam i staram się ich nie oglądać, ale wiecie, czasami chcąc nie chcąc rzucę na nie okiem.  Mó...

Joga śmiechu i rumpologia

Obraz
Tak, wiem że po tym wpisie mi się dostanie, ale i tak zdania nie zmienię. Są na tym świecie takie pomysły, że nawet najwięksi filozofowie na nie by nie wpadli. Wiadomo, że człowiek chce wiedzieć kim jest, chce wiedzieć, jak odpoczywać, jak się relaksować, jak znaleźć dobrą pracę czy męża/żonę. Większości ludziom nie spędza to snu z powiek, ale są takie osoby, które chwytają się wszystkiego, żeby odnaleźć siebie i wewnętrzny spokój. Tylko, żeby było jasne, ja się nie śmieję z tych ludzi. Sama też mam swoje dziwactwa, które pomagają mi nie zwariować. Mogę nawet jedno Wam wyjawić. Kiedy jestem bardzo zdenerwowana i widzę, że zaraz pęknę, śpiewam. A raczej wydaję różne dźwięki na bazie murmurando albo wyśpiewywanych w jakiś rytm samogłosek w różnych skalach i na różnym poziomie głośności. Po takim koncercie, śmiać mi się chce z siebie, bo nawet Mozart nie tworzył takich kompozycji, jak ja.😁 Ale..., ale do głowy by mi nie przyszło, żeby płacić za zajęcia z jogi śmiechu. I znowu, mnie nie p...

Małe społeczności - plusy

Obraz
  Wiele osób ucieka z małych miejscowości do dużych miast, nie tylko z powodu braku pracy czy lepszych zarobków, ale też dlatego, że chcą się wyrwać ze świata, gdzie wszyscy się znają i każdy wie wszystko o każdym. O tym, że małe społeczności są hermetyczne, toksyczne, nieprzychylne zmianom i nowym mieszkańcom napisano już wiele, ale ja oczywiście napiszę o plusach, jakie wynikają z mieszkania na prowincji. Wiem, wiem, Jabłonna przylega do Warszawy i to raczej sypialnia stolicy niż mała wioska, ale i tu wielu ludzi mieszka od pokoleń i wszystko o sobie wie. Poza tym ja nie ograniczę się tylko do Jabłonny. A drugie poza tym, ja jeszcze pamiętam moją wieś, kiedy była zamieszkana w 90% przez ludzi, którzy się w niej urodzili.  Jakie są plusy mieszkania w małej miejscowości? Jest ich bardzo dużo. Sąsiedzi pilnują nie tylko swojego podwórka, ale zerkną też na dobytek sąsiada. Dzięki temu można zapobiec np. wielkim pożarom. To przypadek z autopsji. Ludzie pożyczają sobie sprzęty, po...

Pochwała codzienności - nocna codzienność

Obraz
  W nocy z czwartku na piątek nie mogłam zasnąć. Nie, żebym się wtedy nudziła, ale wiecie, leżę, leżę i nic. Jeden bok, drugi bok, plecy, jeden bok, drugi bok, plecy. Było mi gorąco, bolało mnie kolano i bałam się otworzyć okno, żeby żaden komar mnie nie pogryzł. W końcu stwierdziłam, że dalej tak być nie może. Otworzyłam okna, żeby się przewietrzyło, wyszłam z pokoju i pokuśtykałam na taras na huśtawkę ogrodową, żeby się ochłodzić. I gdzie tu pochwała codzienności? No już. Usiadłam na tej huśtawce, odetchnęłam lżejszym powietrzem, wiatr owiewał mi twarz, a ja zamarłam w zachwycie. Zachwycie codzienności nocy. Spojrzałam w niebo, zza chmur wyszło kilka gwiazd, a ja zastanowiłam się, kiedy ostatnio po prostu siedziałam i patrzyłam się w kosmos (oglądanie Star Treka się nie liczy). Nie znam się na konstelacjach, układach ani galaktykach, ale znam niebo nad moim domem. Chmury też były piękne, przypominały mi czoło…. Klingona (tak, znowu tłukę Star Treka, więc wszystko mi się z n...

Znaczenie wczorajszych słów

Obraz
  Chędożyć -sprzątać, porządkować Sprośny - niedobry np. niedobra ryba Żyć - tyłek Mitrężyć - tracić czas Gumno - stodoła, gospodarstwo Pupki - futro z okolic pępka Tryzna - stypa  Ostrów - wyspa Latawica - duch, widmo

Cykl słowiański odc.3- słowa z rodzimego podwórka

Obraz
Było trochę przerwy między cyklami, ale nie zapomniałam o Was i o tym, że na końcu mam Wam zrobić konkurs. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się spodoba. Było o językach słowiańskich i o gwarach, o tym, że możemy się bez problemu porozumieć, a dziś zabiorę Was w świat nieznanego języka polskiego.  Otóż, chodzi o znaczenie pewnych słów. Niektórych używa się do dzisiaj, ale mają inne znaczenie, niż kiedyś. Inne, są znane niewielkiej liczbie ludzi, ponieważ są przestarzałe lub niemodne, albo przeciętny Polak (zwłaszcza młody), nigdy w życiu nie miał z taką rzeczą do czynienia. Nie jestem językoznawcą, ale z racji tego, że od zawsze dużo czytam, ale i przyswajam różnego rodzaju wyrazy z otoczenia, często używam ich bez zastanowienia, czy ktoś je rozumie, czy nie. Ja je rozumiem, więc się nimi posługuję. I kiedyś powiedziałam do ucznia: co ty masz na sobie, podomkę? - Czy pani mnie obraża? – dostałam taką odpowiedź. I nie chodziło o to, że nazwałam jego strój podomką, on nie wi...

Kajaki reaktywacja

Obraz
  Dosłownie. Bo w zeszłym roku ani razu na nich nie byłam. Potem na wiosnę Renówka poszła na odnowę biologiczną, na której utknęła, na kilka miesięcy. I dopiero pod koniec lipca: taaaaa daaaaam! Kajaki! Jupi! Nareszcie, super! Z tej radości byłam na nich już dwa razy, a i chyba w poniedziałek będzie jeszcze jedna wyprawa. Ale od początku. Kiedy Renówka wróciła z rekonwalescencji, a kajaki czekały grzecznie na przyczepie na swój czas, pojechałam z tatą na niedzielny rekonesans nad Wkrę. Chcieliśmy zobaczyć czy woda wysoka, czy zarośnięta i w ogóle. No i szczęki nam opadły z zaskoczenia. Tłum, jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Kajak za kajakiem, parkingi zastawione samochodami, autokary ze zorganizowanymi wycieczkami, istny tłum turystów wylewający się z każdego zakamarka. Zgroza! A pomyśleć, że 20 lat temu, kiedy zaczęliśmy przygodę z kajakami na Wkrze, Narwi czy Orzycu prawie nikogo nie było. Owszem, wędkarze, ludzie na brzegu na piknikach byli, ale ludzie w kajakach - rzadko...