Strażnicy - odc.20
Wielka draka w centrum stolicy Wyjazd na Mazury niestety nie doszedł do skutku, ponieważ na starym Placu Defilad otworzyła się wielka dziura w ziemi i wyszedł z nich czarny, jak noc smok. Dla ludzi, którzy stali za blisko skończyło się to śmiercią. Niestety, inni zamiast uciekać zaczęli wszystko nagrywać, co też doprowadziło do kolejnych ofiar śmiertelnych. Karol zadzwonił do Róży, która szykowała się do pracy w swojej małej przychodni. - Na Placu Defilad mamy wielkiego i czarnego smoka. Wylazł z jamy. Wydaje mi się, że coś jeszcze stamtąd wychodzi! Kobieta zerwała się z miejsca, rzuciła wszystko i wybiegła z domu. - Niech pan zabierze stamtąd ludzi i niech pan się też wynosi. To ponad pana siły! – krzyczała do słuchawki. Wbiegła na ulicę Marszałkowską. Spanikowany tłum uciekał w drugą stronę, chowając się za budynkami Domów Centrum. Tuż przy nowym budynku sztuki współczesnej ziała wielka, czerwona dziura. Obok niej stał z rozpostartymi skrzydłami i rozdziawion...