Posty

Sobótka w gminie Jabłonna

Obraz
 Się dziaaaaałoooo! Zacznę od tego, że mój cioteczny brat sołtys zapytał mnie, czy jako historyk nie chciałabym w Sobótkę opowiedzieć o dawnych tradycjach związanych z tym świętem. Nawet sekundy się nie zastanawiałam, tylko od razu powiedziałam TAK! Wiecie, mikrofon, blask reflektorów, celebryckie życie gminy, nie mogłam odmówić.😀  Od razu zabrałam się w swojej głowie do układania bloków tematycznych, które miałam poprowadzić na tym pikniku. Oczywiście testowałam je na uczniach, bo wiem, że jeśli ich zainteresuję tematem, to innych też mi się uda zainteresować. Dlatego był wpis o imionach słowiańskich, a jak już kiedyś znajdę czas wolny, to opiszę jeszcze niektóre słowa i oczywiście tradycje związane z Nocą Kupały czy Sobótką. Tak, te dwa święta różnią się od siebie.  No i w sobotę po 16:00 wybrałam się na gminną imprezę sobótkową.  Gorąco było strasznie, roztopiłam się, ugotowałam i usmażyłam się ze dwadzieścia razy, ale było warto. Ale zacznę od początku. Na teren...

Powróćmy, jak za dawnych lat- Mielno

Obraz
Mielno, dzisiaj wielki kurort, imprezowania, a kiedyś nadmorskie miasteczko z klimatem, którego w maju tego roku już nie znalazłam. Ale nie mogę się dziwić, ani mieć pretensji, ponieważ ostatni raz byłam tam równo 30 lat temu. To dużo czasu i nie dziwne, że prawie nie poznałam tego miejsca. Gdybym chciała Wam opisać wszystkie moje wspomnienia z tego miasta, to wyszłaby mi bardzo gruba książka, dlatego żeby Was nie zanudzić, wspomnę tylko kilka rzeczy. Do Mielna jeździłam na wakacje od szóstego roku życia, a ostatni raz tam byłam kiedy miałam prawie 18 lat. Kochałam to miejsce i znałam każdy kąt. Zaczęłam tam bywać jeszcze za czasów PRL-u i mieszkałam w ośrodku „Mechanizator.” Przyjeżdżali tam nie tylko Polacy, ale i rodziny niemieckie z dawnego NRD. Jako dzieciak, w ogóle nie przejmowałam się tym, że nie znam języka i niemieckie dzieci też. Bawiliśmy się razem, spędzaliśmy czas i tańczyliśmy na dyskotekach, które były organizowane na miejscu. No i oczywiście przeżywaliśmy wakacyj...

Co u mnie słychać?

Obraz
  Tyle u mnie się dzieje, że nie mam czasu pisać. A nawet jeśli mam jakiś czas, to jestem zbyt zmęczona, żeby dodatkowo skupiać się na tworzeniu tekstu. Ale nie to, że nie próbuję. Od miesiąca usiłuję usiąść i opisać te wszystkie miejsca, w których byłam, ciekawe tematy, które mnie zainteresowały i wydarzenia, którymi chcę się z Wami podzielić. Na pulpicie laptopa mam siedem folderów Word z tytułami, ale bez tekstów. Zapisałam je sobie, żeby czegoś nie zapomnieć i nie pominąć. A to i tak nie wszystko. Niektóre tematy będę rozbijać na odcinki. Czy mam już czas na tworzenie postów? Można powiedzieć, że prawie mam. Dzisiaj wzięłam laptop do pracy i korzystam z tego, że siedzę do zebrania na pusto, więc mogę coś nadgonić. A jak już coś napiszę, to wrzucę. Tylko pamiętajcie, że wszystko, co wrzucę jest już mocno opóźnione, bo niektóre rzeczy wydarzyły się na początku maja, inne w ten weekend, ale zanim do tego dotrę, to znowu minie jakiś czas. Ale i tak zapraszam Was do czytania, koment...

Rankingi

Obraz
Wyścig szczurów, tabelki i wyniki, tylko to się liczy w bezdusznym świecie rankingów. O co mi chodzi? O dwie rzeczy. Pierwsza, to wysłuchanie bardzo fajnego podcastu o tym, jak powinny wyglądać rzetelne rankingi, a druga, to miejsce w tabeli Perspektyw, która bierze pod uwagę tylko zdawalność matur i ich procentowy próg.  Zacznę od Perspektyw. Generalnie ja mam w nosie rankingi i miejsce w tabeli, ale nie mam w nosie młodego człowieka. Ale to ja, za to bezduszny ranking już tak. Dlaczego? Nie daje uczniom prawa do błędu, a co za tym idzie nie, dostaje też takiego prawa szkoła. Nie daje prawa do niezdania matury lub kiepskich wyników. Jako rodzice pewnie zastanawiacie się czasami, a może często, dlaczego w szkole średniej nauczyciele tak cisną. Dlatego, że niemalże każdej szkole zależy na tym, żeby znaleźć się w pierwszej setce najlepszych szkół. A jeśli maturzyści położą maturę ( wystarczy jedna czy dwie osoby), to  w będzie Internecie informacja, że szkoła nie ma 10...

Znaczenie imion słowiańskich

Obraz
  Imiona słowiańskie  Biorąc pod uwagę, że nie umiałabym wytłumaczyć mojej sondy na FB w dwóch zdaniach, postanowiłam odpowiedzieć, po co mi to było, wpisem na blogu, gdzie nie muszę się ograniczać, co do ilości słów. Już spieszę z wyjaśnieniem. Zostałam poproszona w mojej gminie o poprowadzenie pod kątem historii imprezy Nocy Kupały (Sobótki). Zgodziłam się i zaczęłam się zastanawiać, o czym będę mówić ludziom w pięciominutowych wystąpieniach. Od razu pomyślałam o wyjaśnieniu ludowych tradycji, wianków, skakania przez ogień i szukania kwiatu paproci, potem o historii Słowian, aż wpadłam na pomysł, żeby w jednej z odsłon moich wystąpień porozmawiać o słowiańskich imionach. Zadowolona z pomysłu zaczęłam zaglądać do Internetu w celu poszukania jakiś mądrych informacji. W pierwszej kolejności zajrzałam na Wikipedię i zemdlałam widząc, ile tych imion jest i jakie jest ich znaczenie. Potem przytoczę kilka ciekawszych przykładów, na których nawet Polak połamie sobie język. I w...

Strażnicy - odc. 24

Obraz
  Na komisariacie Marek Odolaniec i Karol Nowak przywitali na komisariacie szefów NOZ-u i zaprowadzili do podziemi. Teresa, Sławomir oraz   Paweł mieli możliwość, jako nieliczni ludzie zobaczyć, jak wygląda porządny loch dla Krajan. Po pierwsze, nie zdawali sobie sprawy, że można było wykopać go tak głęboko w ziemi. Ponieważ loch miał trzy kondygnacje, a na każdym piętrze znajdowało się piętnaście cel. Jak na bajkowe więzienie przystało, nie zabrakło wilgotnych ścian, smrodu gnijącego siana i pisków szczurów. Kiedy Teresa je usłyszała na chwilę zatrzymała się przestraszona. Karol odezwał się do niej. - Proszę się nie martwić, to jest nagranie, nie mamy tu prawdziwych szczurów. Ściany też nie są wilgotne, to tylko taka substancja, która imituję wodę. Karajanie doceniają porządne więzienia, ale nie oznaczało to, że zrobimy autentyk. Potem odezwał się Marek Odolaniec. - Zaprowadzimy państwa na pierwszy poziom i proszę się nie martwić, nie zamkniemy państwa w celach. -...