Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

Ciemne wieki - odc.13

Pierwszą walkę z Łowcą Głów stoczyłam zaraz na pierwszym postoju. Musiał za mną jechać i dobrze się z tym kryć. A może trafił na mnie przez przypadek, nie wiem, a trupa nie dało się już zapytać. Ledwo wysiadłam z Łazika i nawet nie zdążyłam wyprostować kości, a runął na mnie z ukrycia. I celował w plecy. Niehonorowy łajdak. Zaraz zginął,  bo szybko sięgnęłam po nóż i wbiłam mu go prosto w oko. Potem przeszukałam ciało, w jednej z kieszeni spodni znalazłam kawałek ogłoszenia. No muszę powiedzieć, że nawet uchwycili moje podobieństwo. Wyrzuciłam papier i wsiadłam do wozu. - No pięknie. Zaczyna się robić ciekawie. Kolejny chciał mnie dorwać na schodach zajazdu "Pod krzyżackim mieczem." Był zupełnym nowicjuszem, kiedy nadział się na moją katanę, widziałam w jego oczach strach i niedowierzanie. Karczmarz przywitał mnie szerokim uśmiechem i jak zwykle wykrzyknął. - Witam serdecznie, dawnośmy się nie widzieli! Wszyscy mężczyźni spojrzeli na mnie, jak na główne danie. Standard...

Ciemne wieki - odc.12

Rozdział XV – Spotkania Dagmara została sama. Powiedziała, że chce uporządkować notatki, w ciszy poszukać nowych wątków i po prostu pomyśleć. Krystyna na odchodnym poklepała ją w ramię i powiedziała. - Doskonale cię rozumiem. Dziewczyna wyszła z sali, w której zazwyczaj pracowano nad filmem i znalazła się w dużej hali, w której umieszczono wszystkie wyniesione z piwnicy eksponaty. Jedne były w doskonałym stanie, inne w szczątkach, ale wszystkie bardzo cenne. Przejrzała pobieżnie znalezione książki, przyjrzała się nieczynnym kryształom, bezwiednie przerzuciła z miejsca na miejsce jakieś szpargały, których nikt nie znał. W końcu usiadła po środku hali i zaczęła chłonąć wiedzę ze wszystkiego, co się tu znalazło. Nie wszystko rozumiała, ale babcia na pewno będzie umiała jej to wytłumaczyć. --------------------------------------------------------------------------------------------- Prawie udało mi się dotrzeć do Łazika, kiedy drogę zastąpił mi kapitan Jacek Podolski. Minęło ki...

Ciemne wieki - odc.11

Rozdział XIV – Rozterki Uznałam, że Ryszard Krwawe Oko chwilowo o mnie zapomniał i wjechałam do miasta Łazikiem. Nie chciało mi się znowu przedzierać przez krzaki, a poza tym chwilowo nie oszczędzałam i wyrobiłam sobie półroczne, legalne papiery na swobodne poruszanie się po mieście. Nie to, że wcześniej nie mogłam tego robić, ale w Warszawie kochano kontrole, więc zatrzymywaliby mnie co pięć minut i próbowali rewidować. A tak to dostałam sporej wielkości naklejki, które urzędnicy przykleili mi na bokach wozu i dzięki nim kupiłam sobie spokój. Kosztował mnie 3 tysiące. Nie byłam jednak nierozsądna i nie pojechałam nim do domu Marka. Zaparkowałam u jednego znajomego handlarza na podwórku. Oczywiście za drobną opłatą. A potem klucząc po zaułkach dotarłam w okolice starej biblioteki. Okazało się, że Maria z Markiem już wrócili i od dwóch dni wiją sobie gniazdko. Maria przywitała mnie z okrzykiem radości, który mnie zaskoczył, a jeszcze bardziej to, co usłyszałam potem. - Wychodzę ...

Jest nadzieja

Obraz
  Świt Ja już nie śpię i od ponad godziny jestem na nogach. Zrobiłem zwyczajowy obchód swojego rewiru i nie znalazłem niczego do jedzenia. Jedyne co udało mi się zebrać, to niedopalone papierosy, jeden nawet był prawie cały.   Lubię tę porę. Warszawa jeszcze śpi, nie spotykam nikogo poza kilkoma swojakami. To najlepsze godziny z całej doby. Nikt na mnie nie patrzy z obrzydzeniem, nie przegania z klatki schodowej, nikt się nade mną nie lituje. Usiadłem na ławeczce pod Pałacem Kultury, niedaleko Dworca Śródmieście i zapaliłem zdobycznego fajka. Jak każdego ranka odczuwałem mocne pragnienie napicia się czegoś mocniejszego i czym prędzej zdusiłem tę myśl w zarodku. Od miesiąca byłem trzeźwy. Ale co z tego. Mając twarz pijaka nikt mi nie  chciał wierzyć, nawet niektórzy koledzy.  A nawet jeśli, to mówili, że i tak pęknę, że nie wytrzymam. Który to raz próbowałem? Piąty? Ósmy? Straciłem rachubę. Z resztą nie ważne, byle tym razem wytrwać… jak najdłużej. Patrzyłe...