Posty

Wyświetlanie postów z 2026

Pochwała codzienności - nocna codzienność

Obraz
  W nocy z czwartku na piątek nie mogłam zasnąć. Nie, żebym się wtedy nudziła, ale wiecie, leżę, leżę i nic. Jeden bok, drugi bok, plecy, jeden bok, drugi bok, plecy. Było mi gorąco, bolało mnie kolano i bałam się otworzyć okno, żeby żaden komar mnie nie pogryzł. W końcu stwierdziłam, że dalej tak być nie może. Otworzyłam okna, żeby się przewietrzyło, wyszłam z pokoju i pokuśtykałam na taras na huśtawkę ogrodową, żeby się ochłodzić. I gdzie tu pochwała codzienności? No już. Usiadłam na tej huśtawce, odetchnęłam lżejszym powietrzem, wiatr owiewał mi twarz, a ja zamarłam w zachwycie. Zachwycie codzienności nocy. Spojrzałam w niebo, zza chmur wyszło kilka gwiazd, a ja zastanowiłam się, kiedy ostatnio po prostu siedziałam i patrzyłam się w kosmos (oglądanie Star Treka się nie liczy). Nie znam się na konstelacjach, układach ani galaktykach, ale znam niebo nad moim domem. Chmury też były piękne, przypominały mi czoło…. Klingona (tak, znowu tłukę Star Treka, więc wszystko mi się z n...

Znaczenie wczorajszych słów

  Chędożyć -sprzątać, porządkować Sprośny - niedobry np. niedobra ryba Żyć - tyłek Mitrężyć - tracić czas Gumno - stodoła, gospodarstwo Pupki - futro z okolic pępka Tryzna - stypa  Ostrów - wyspa Latawica - duch, widmo

Cykl słowiański odc.3- słowa z rodzimego podwórka

Obraz
Było trochę przerwy między cyklami, ale nie zapomniałam o Was i o tym, że na końcu mam Wam zrobić konkurs. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się spodoba. Było o językach słowiańskich i o gwarach, o tym, że możemy się bez problemu porozumieć, a dziś zabiorę Was w świat nieznanego języka polskiego.  Otóż, chodzi o znaczenie pewnych słów. Niektórych używa się do dzisiaj, ale mają inne znaczenie, niż kiedyś. Inne, są znane niewielkiej liczbie ludzi, ponieważ są przestarzałe lub niemodne, albo przeciętny Polak (zwłaszcza młody), nigdy w życiu nie miał z taką rzeczą do czynienia. Nie jestem językoznawcą, ale z racji tego, że od zawsze dużo czytam, ale i przyswajam różnego rodzaju wyrazy z otoczenia, często używam ich bez zastanowienia, czy ktoś je rozumie, czy nie. Ja je rozumiem, więc się nimi posługuję. I kiedyś powiedziałam do ucznia: co ty masz na sobie, podomkę? - Czy pani mnie obraża? – dostałam taką odpowiedź. I nie chodziło o to, że nazwałam jego strój podomką, on nie wi...

Kajaki reaktywacja

Obraz
  Dosłownie. Bo w zeszłym roku ani razu na nich nie byłam. Potem na wiosnę Renówka poszła na odnowę biologiczną, na której utknęła, na kilka miesięcy. I dopiero pod koniec lipca: taaaaa daaaaam! Kajaki! Jupi! Nareszcie, super! Z tej radości byłam na nich już dwa razy, a i chyba w poniedziałek będzie jeszcze jedna wyprawa. Ale od początku. Kiedy Renówka wróciła z rekonwalescencji, a kajaki czekały grzecznie na przyczepie na swój czas, pojechałam z tatą na niedzielny rekonesans nad Wkrę. Chcieliśmy zobaczyć czy woda wysoka, czy zarośnięta i w ogóle. No i szczęki nam opadły z zaskoczenia. Tłum, jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Kajak za kajakiem, parkingi zastawione samochodami, autokary ze zorganizowanymi wycieczkami, istny tłum turystów wylewający się z każdego zakamarka. Zgroza! A pomyśleć, że 20 lat temu, kiedy zaczęliśmy przygodę z kajakami na Wkrze, Narwi czy Orzycu prawie nikogo nie było. Owszem, wędkarze, ludzie na brzegu na piknikach byli, ale ludzie w kajakach - rzadko...

Informacje ogólne

Obraz
  Na wstępie przepraszam za dwie rzeczy. Jedna, to za literówki lub błędy w ostatnich postach. Pisałam na telefonie, więc nie byłam w stanie wyłapać wszystkich pomyłek. Ale nie będę już ich poprawiać, bo znowu złapię opóźnienie. A druga rzecz, za którą przepraszam, to za marną jakość wpisów. Bo oczywiście miałam mało czasu na pisanie. Ale aktualnie jestem na bieżąco z wydarzeniami z mego życia, a inne tematy, które czekają na swoją kolej, mogą jeszcze poczekać.  Jestem już od ponad tygodnia w domu, ale był on tak intensywny, że padałam na twarz, ale o tym, co się wtedy działo opiszę w osobnych wpisach. Teraz tylko powiem, że były grane kajaki i Suntago. No i wykład w CAM Korotyńskiego. A w tym tygodniu usiłuję leżeć i odpoczywać, dlatego wczoraj byłam na chwilę w pracy, a dziś pół dnia siedzę w garach. Ale ja to lubię. To mnie uspokaja. W każdym razie, dzięki moim kulinarnym wyczynom mam zapasy spaghetti oraz pseudo gołąbków- czyli mięso z kapustą, ale bez zawijania w kapustę?...

Jastarnia- lato 2026. cz.2

Obraz
Pomału dobiega koniec moich wakacji w Jastarni, Obyło się bez fajerwerków, ale ja wcale nie pragnę fajerwerków. Towarzystwo dopisało i dobrze się z nim bawiłam. Były grille i wspólne plażowanie oraz spacery. Furorą tego roku były pieczone ziemniaki i pieczarki duszone z cebulą i koperkiem. Miodzio. Jak dla mnie mogłoby na grillu nie być kiełbasek ani szaszłyków. Wystarczyłyby tylko te dwa przysmaki i surówka. Nie zrobiłam żadnej pizzy ani innego dania. Nie miałam weny na gotowanie. Dużo stołowałam się na mieście. Dziś też pewnie pójdę do Urwisa- jak zwykle😀. Byłam tylko na jednej bezie- z rokitnikiem. Może jutro jeszcze raz pójdę, tak na zakończenie pobytu?  Co do pogody, to jest w kratkę. Ale było kilka dni słońca, którego w końcu miałam dość. Jestem spalona na mahoń. Woda luksusowa, zero sinic, było tylko trochę meduz. Przez kilka dni były wysokie fale, więc trudno było mi wyjść z wody, bo co fala, to lepsza. Mnie oczywiście pogoda nie przeszkadza w siedzeniu w morzu. Ale nie po...

Gazety starzeją się z nami

Obraz
Czy ktoś oprócz mnie czyta jeszcze gazety? No ja myślę. Gazety papierowe, to super sprawa. Można je wszędzie zabrać, nie trzeba mieć ładowarki, bo nie potrzebuje baterii i teksty można czytać w dowolnej pozycji, w dowolnym miejscu. Ja je lubię i kupuję. Głównie naukowe t.j. Mówią Wieki czy Wiedza i Życie, ale i wakacyjnie: Świat Wiedzy. Z polityczno społecznych jedynie Gościa Niedzielnego lub Idziemy. A ostatnio kupiłam jakąś o spiskowych teoriach dziejów😱. Myślałam, że to będą niewyjaśnione zagadki historii typu, gdzie jest ciało Władysława Warneńczyka, a nie - siłą umysłu, znając "boskie słowo", przenosił kamienie i zbudował pałac. 😱 Aaaaa😱. Ale ja nie o tym chciałam napisać. Chciałam Wam napisać o tym, jak w moje ręce wpadło kilka gazet dla kobiet, tych które zawsze były na topie. Na studiach trochę takich przerzuciłam, oglądając i czytając o rzeczach, na które nie było mnie stać. Przyglądałam się bardzo szczupłym modelkom i popadałam w depresję z powodu, że ja taka nig...

Pluski w Plusku:)

Obraz
To już ostatni ze spóźnionych wpisów z moich wyjazdów.  Weekend największych upałów w Polsce. Co można wtedy robić? Siedzieć w piwnicy bez okien, bo chłodniej? Nie. Można pojechać klimatyzowanym samochodem do Plusku, żeby zrobić w jeziorze plusku, plusku. Dobrze, wiem poziom zdania żenujący. Ale to prawda, spędziłam sobotę nad jeziorem i w jeziorze. Jadłam pyszne ryby z frytkami i surówką oraz pływałam łódką i to nie byle jaką, taką luksusową i ekologiczną na prąd🚤.  Nigdy nie kierowałam łodzią, więc chętnie skorzystałam z propozycji stanięcia za sterem. Byłam lekko zaskoczona. W samochodzie skręca się kierownicą i on skręca. Na łódce trzeba wcześniej zakręcić kołem, żeby w dobrym momencie zaczął się manewr. Inaczej można w coś uderzyć lub kogoś staranować. A było na co uważać, bo w ten upał w wodzie i na wodzie były tłumy. Pobyt na łódce był bardzo fajny, niestety upał był tak duży, że nawet na wodzie było parno i duszno. To trochę psuło nam przyjemność pływania po jeziorze....

Bułgaria - Sofia cz.4

Obraz
Ta część będzie głównie o jedzeniu, ale nie tylko. Jak wiadomo ja, jako alergik mam ograniczone możliwości poznawania kuchni świata. Zwłaszcza, że kuchnie świata, które ostatnio odwiedziłam kochają do wszystkiego dodawać orzechy albo owoce morza. Na szczęście w Bulgarii znalazłam też coś dla siebie. Ale nie tylko ja, moi towarzysze również.  Na dzień dobry, postanowiliśmy zjeść coś tradycyjnego, więc moi znajomi wzięli musakę, a ja zawijańca- czyli zawiniętą, jak ślimak białą kiełbaskę nadzianą na patyk. To było bardzo dobre. Ale chyba najbardziej smakowały mi marynowane i grillowane warzywa. Praktycznie wybierałam je do każdego dania. W zasadzie mogłabym jeść tylko to. W naszym menu znalazły się też sałatka szopska, ciabaty na sto sposobów oraz humus z warzywami. I wszystko było pyszne. Czy coś mnie zaskoczyło? zdziwicie się, herbata. Zamówiłam ją i byłam wielce zaskoczona jej smakiem. Ja lubię różne herbaty, ale takiej jeszcze nie piłam. Była z tymiankiem i oregano. Była ostra i ...