Słowianie mają wiele tradycyjnych potraw czy wyrobów spożywczych, które są charakterystyczne dla nas wszystkich. Oczywiście są różnice regionalne, oczywiście są potrawy, które występują tylko w Czechach czy w Słowenii. Ale jadąc na wycieczkę po krajach słowiańskich, wiele dań nas nie zaskoczy.
Na
przykład, kiedy byłam na Ukrainie, barszcz ukraiński mnie nie zdziwił, tak jak
sernik. Jedyne, co mnie zdziwiło to, że ten sernik dostałam z powidłami na
śniadanie. A w Bułgarii bardzo się cieszyłam, mogąc jeść marynowane grzyby,
papryki i inne warzywa. Ale co jeszcze mamy wspólnego?
Zupy,
a raczej wszelkiego rodzaju zalewajki i polewki. Słowianie jedzą zupy.
Wspominałam już o barszczu ukraińskim, ale inne zupy z buraków pojawiają się w
różnych rejonach Słowiańszczyzny. Oraz inne, zabielane mąką polewki, zacierkami,
z kaszą czy ziemniakami. Co ciekawe, moja ukraińska uczennica opowiadała mi, że
bardzo się zdziwiła, że my na śniadanie jemy kanapki, bo u niej w rejonie,
jadało się zupy. Zalewajki z kiszonek, na przykład z kapusty. Kto nie jadł
zarzutki, ten nie wie, co stracił. Zupy rybne pewnie bardziej kojarzą nam się z
Morzem Śródziemnym niż ze Słowiańszczyzną. A to błąd, bo występują one we
wszystkich naszych krajach, oczywiście mają różne nazwy i składniki, ale zupa
rybna, to zupa rybna. Oraz zupy na zakwasie, typu żur, czy rosyjski kisiel
owsiany. W naszym rejonie je się jeszcze solankę/ soliankę, ale to domena
głównie Słowian wschodnich.
W
naszej wspólnej kuchni nie jadano kiedyś tyle mięsa, co dzisiaj, ale ostra
białą kiełbasę można zjeść i w Polsce i w Bułgarii. Może, to nie jest jakiś
super przykład, bo jakby nie było, ona pochodzi z Niemiec, ale w naszej kuchni
też się zadomowiła.
Ale
ciasta? Wiele słodkości mamy wspólnych. Cista i ciasteczka, słodzone miodem, z
bakaliami i kruszonką. Ale na pewno numerem jeden, jest kołacz. Czyli ciasto
drożdżowe w kształcie koła, zaplatane w warkocz, z nadzieniem lub bez. Ciasto
obrzędowe, podawane np. na weselach czy w święta (Polska, Ukraina, Białoruś)
lub z okazji czyjegoś święta w rodzinie (Serbia). Kiedyś oznaczało dobrobyt,
szczęście, dobre plony. Innym ciastem, protoplastą piernika był i jest
miodownik. No ja nie pogardzę.
A
faworki/chrusty? Jedzone głównie w czasie karnawału, ale są charakterystyczne
dla Słowian Wschodnich i Zachodnich. Lubicie faworki? Ja lubię, ale nie tak
bardzo, jak sękacza. Bo sękacz też jest słowiański. Chociaż jednocześnie jest
też kołaczem, ale różni się sposobem przyrządzania. I wszystkie są pyszne. Co
prawda te ze sklepu z folii, są suche, jak pieprz. Ale miałam okazję jeść
wypiekany (świeżo) sękacz w Łysych. Myślałam, że zjem cały. Py-cho-ta!
Pozostając przy słodkościach, to czy lubicie racuchy? A może syrniki albo uštipci
a może livance? Racuchy są w kuchni słowiańskiej od dawna. Oczywiście sposób
przyrządzania i czy dodamy do nich jabłka czy marmoladę jest zależne od
regionu, ale wszystkie bez wyjątku są na słodko. Ja osobiście uważam racuchy za
deser, a nie główne danie, ale od czasu do czasu je robię. Polecam z gruszką
ob- łę - dne!
Przeskoczę
na chwilę w czasie do XIX wieku i dodam jeszcze, że placki ziemniaczane (też są
w wersji racuchów) są domeną Słowian, a dokładniej pochodzą z Rosji i z Polski
teżJ.
No
i nie można zapominać o pierogach. Oczywiście dla nas Polaków jest to potrawa
narodowa i na całym świecie na słowo Polska, obcokrajowcy odpowiadają –
pierogi. Oczywiście ta potrawa jest znana na całym świecie, a jej historia
sięga starożytności i Chin. Miałam okazje jeść chińskie pierogi, ale nie baozi,
tylko takie podobne do naszych. Chmm, nasze lepszeJ.
Pierogi mamy też we Włoszech – ravioli. Ale to my, Słowianie, jesteśmy
pierogowymi mistrzami. I w dawnych czasach pierogiem wcale nie nazywano tego,
co my dzisiaj. Kiedyś były robione na słodko z ciasta drożdżowego. Dopiero
potem ktoś wpadł na pomysł, że do prostego ciasta można wcisnąć wszystko, co
się da. Bo ile pomysłów, tyle nadzień. I nie tylko w Polsce. Ruskie, z kapustą
czy grzybami, owocami, serem kozim, krowim, ziemniakami i z czym tam ktoś sobie
chce, to nasz dorobek. Na Ukrainie, Białorusi, w Bułgarii, Słowacji, wszędzie
tam możemy spotkać coś takiego, jak pieróg. Czy zaczerpniemy z kuchni rodzimej
czy tureckiej czy chińskiej czy włoskiej, nie ma to znaczenia, to tylko kolejny
przepis do naszego pierogowego menu. A propos pierogów, w zeszły czwartek
zrobiłam ich 215. Z kaszą gryczaną i koperkiem, kapustą i pieczarkami oraz z
fetą i szpinakiem. Mniam, mniam. Palce lizaćJ
A
jakie Wy znacie potrawy, które są charakterystyczne dla nas Słowian?
Wcześniejszy odcinek:
https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/09/cykl-sowianski-cz6-nasza-cywilizacja-22.html

Komentarze
Prześlij komentarz