Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2022

Jak za dawnych lat

Obraz
  Dzisiaj ja i pewnie połowa, jak nie większość mieszkańców Jabłonny mieliśmy ciekawy dzień, dzień bez prądu. Nie wiem, jak inni, ale dla mnie to jest (bo jeszcze siedzę w ciemnościach) nie tylko ciekawe, ale i bardzo odkrywcze. Odkryłam na przykład, że prąd jest w naszej codzienności najważniejszy. Siedząc przy zapalonej świeczce doszłam do wniosku, że jest na drugim miejscu w rankingu wynalazków wszechczasów. Dlaczego na drugim, a nie pierwszym? A wyobrażanie sobie życie bez koła? No właśnie, ono zajmuje najwyższe podium. Ale do rzeczy. Wczorajsze wichury spowodowały, że coś prawdopodobnie pierdyknęło   w transformator. A moja siostra cioteczna nagrywała w nocy niecodzienny widok,   skaczące iskry po drutach wysokiego napięcia, no i dzisiaj z samego rana okazało się, że wyskakało cały prąd i dla nas już nie starczyło. O czym najpierw pomyślałam, kiedy zauważyłam, że nie ma światła? O tym, czy komórka jest wystarczająco naładowana, wyrzucałam sobie, dlaczego nie podpięła...

O tempora! O mores!

Obraz
  O czasy! O obyczaje! – wykrzyknął kiedyś Cyceron, wykrzykuję i ja. Będę narzekać. Tym razem nie na reklamy czy komentarze w Internecie, a na serial. Jeden serial, którego nie dokończyłam i nie polecam. Szukałam wczoraj czegoś na spokojny czwartkowy wieczór. Pomyślałam sobie, że chętnie obejrzę sobie coś z gatunku Sci-Fi i natrafiłam na „Przybyszów.” Był to serial norweski, który miał jeszcze dopisek – komedia kryminalna. Stwierdziłam, że zobaczę, o co w nim chodzi. Ogólnie serial przedstawia współczesny świat, do którego przybywają osoby z czasów prehistorycznych, wikińskich i XIX wieku i próbują się tu zaadaptować. Głównymi bohaterami jest policjant, człowiek współczesny i policjantka, kobieta wikińska z XI wieku, którzy tropią morderców pewnej babki. Brzmi fajnie, prawda? Też tak myślałam, tylko że nie zaśmiałam się ani razu, wręcz humor prezentowany w produkcji był niskiego lotu, żenujący i prostacki. Dodatkowo na ekranie, co chwilę   przewijały się cycki i goły...

A to ciekawe

Obraz
  Przynajmniej dla mnie. Pamiętacie lub czy znacie grę planszową Monopoly( Eurobusiness lub Fortuna)? Dla tych, co nie znają, już tłumaczę, o co chodzi. Gra polega na tym, żeby zbić fortunę na kupnie konkretnych miejsc typu – miasta, ulice, ale i koleje czy wodociągi. Można stawiać domki i hotele, zbierać czynsz od osób, które stanęły na naszej własności, a także mieć szczęście i dostać od banku kasę lub nieszczęście i pójść do więzienia (na jedną kolejkę). Jest to zabawa dla kilku osób, a rozgrywka może trwać nawet kilka godzin. Osobiście dawno w nią nie grałam, aż wczoraj moja bratanica wyciągnęła Monopoly z czeluści mojej szafy i zaproponowała partyjkę. Usiadłyśmy do rozgrywki, podczas której zauważyłam, że karty z nazwami ulic mają datę 1996 rok. We wspomnieniach 1996 rok był zaledwie wczoraj, ale kiedy patrzy się na taką starą kartę, to wtedy człowiek uświadamia sobie, że to nie tylko nie było wczoraj, ale i w innym wieku. A przecież ja w Eurobusiness grałam już w latach osi...