Jezioro Kośno
W weekend przebywałam w ciekawej miejscowości Łajs, znajdującej się wśród mazurskich i warmińskich lasów i nad jeziorem Kośno. Na wycieczkę zabrał mnie tata, który spotkał się tam ze swoimi przyjaciółmi emerytami. Było cudownie. Popłynęliśmy dwunastometrową Smoczą Łodzią przez jezioro, na którym oprócz nas nie było prawie nikogo. Przepłynęły dwie motorówki i w oddali jedna łódka. Wpłynęliśmy w krzaki i piknikowaliśmy przez kilka godzin. Ja oczywiście skorzystałam z okazji i taplałam się w wodzie. Rzadko w jeziorach bywa tak, że jest płycizna od brzegu. Zazwyczaj po dwóch krokach człowiek traci grunt pod nogami. W miejscu biwakowania było inaczej. Bardzo długo było płytko z wodą po kolana. O dziwo nie było zamulonego dna, a piasek (oczywiście z dodatkami), dopiero po 20 metrach robiło się głębiej. Woda ciepła, jak marzenie, aż nie chciało się z niej wychodzić. Oczywiście nie byłam za bardzo posmarowana kremami i obawiałam się, że tu i ówdzie będzie mnie piec, ale nic takiego się n...