Cykl słowiański cz.5 - Nasza cywilizacja 1/2


Niestety nie mogę napisać, że nasza cywilizacja była jakoś super rozwinięta, jak Greków czy Egipcjan. Niestety, nasza cywilizacja była nie tylko niepiśmienna, ale też nie zostawiła po sobie zbyt wielu pamiątek z przed czasów chrześcijańskich. Bo kiedy nastało chrześcijaństwo, wpletliśmy w nasze dzieje kulturę łacińską i grecką, a co za tym idzie nowe prawa, sposób budowania czy etykietę. Chociaż nie do końca się zmieniliśmy, bo wciąż różnimy się od ludzi żyjących na zachodzie sposobem bycia i podejściem do życia. Ale ja nie o dzisiejszych czasach chcę pisać, a o tym, co było kiedyś.

Słowianie przybyli do Europy ok. VI wieku naszej ery i najpierw zasiedlili tereny wschodniej Europy, potem rozprzestrzenili się na Zachód i Południe. Dzisiaj wyróżniamy trzy grupy słowiańskie – wschodnich – Rosja, Ukraina i Białoruś, zachodnich – Polska, Czechy, Słowacja i Słowianie Połabscy żyjący na terenie północnych Niemiec i Południowych – Chorwacja, Serbia, Słowenia, Bułgaria, Bośnia i Macedonia. Dzisiaj są między nami duże różnice, ale kiedyś wszyscy mieszkaliśmy w jednym miejscu. Gdzie?  Koncepcji jest kilka, ale te najpopularniejsze, to że zasiedliliśmy najpierw ziemie naddnieprzańskie lub okolice Nowogrodu Wielkiego. Niektórzy uważają, że kolebka Słowian znajduje się nad Wołgą. Jak widzicie, początki nie są łatwe do zlokalizowania. Jakby nie było, najpierw mieszkaliśmy na wschodzie. Według naukowców posługiwaliśmy się tym samym językiem, mieliśmy podobną kulturę, wierzenia i sposób bycia. Czy tak było rzeczywiście? Bardzo prawdopodobne, chociaż z czasem pojawiły się między nami różnice. Ale, jak wyglądały nasze początki. No szału nie ma. Jak większość ludzi w Europie pochodzimy z ludów Indoeuropejskich, czyli wędrowaliśmy gdzieś zza Uralu do Europy. Na pewno na początku byliśmy koczownikami, a potem zamieniliśmy to na osiadły tryb życia. Często kojarzy się Słowian, jako lud pokojowo nastawiony i uprawiający rolę. Jest to mit. Gdybyśmy byli tacy pokojowi, to byśmy się raz, dzisiaj nie kłócili, a dwa nie rozprzestrzenilibyśmy się na tak dużym terenie. Nie wiem, czy wiecie, ale dziś jesteśmy najliczniejsza grupą ludnościową w Europie. Ale wróćmy do przeszłości, chcę Wam napisać kim byliśmy i co robiliśmy.  Słowianie zajmowali się rolą i hodowlą bydła, ale to robiono wszędzie w średniowieczu. Natomiast różnica polega na tym, że ziemie, na które trafiliśmy były mlekiem i miodem płynące. Żyzna ziemia, przede wszystkim na trenie Ukrainy. Dużo lasów, dużo wody, dużo jedzenia. Bo jeśli nie z roli, to Słowianie żywili się tym, co natura dała. Nie oznacza to, że żyliśmy, jak pączki w maśle, bo zima w tamtych czasach dla wszystkich w tym regionie była trudna do przetrwania, ale z drugiej strony obfitość natury była ogromna. Słowianie lubili osiedlać się przy wodzie. Przy rzekach, jeziorach czy morzu. Dużo miejsca w naszej diecie zajmowały ryby. Ale to nie jedyny powód osiedlania się przy akwenach wodnych. Oczywiście chodzi też o dostęp do wody pitnej, ale i o transport rzeczny czy morski, ułatwiał on podróżowanie i przewóz towarów. A poza tym nieprzebyte lasy były niebezpieczne i pełne zwierza wszelakiego. Niedźwiedzi, wilków i innych żbików. Wodą było bezpieczniej podróżować. Ale ogólnie mieliśmy super. Ja to sobie wyobrażam tak. Słowianin wstawał rano, wychodził na powietrze i myślał sobie: o już sierpień idę do lasu na grzyby, jeżyny i orzechy, a wracając do domu złowię parę rybek. I to wszystko przychodziło mu bez wysiłku.

Mam też swoją teorię na to, dlaczego tak długo pozostawaliśmy niepiśmienni i nie rozwinęliśmy jakiejś super kultury. Dlatego, że było nam za dobrze, a wiadomo wielkie cywilizacje powstają w trudach (Mezopotamia czy Egipt), ludzie żeby przetrwać, muszą się rozwijać.

Oczywiście to teoria wyssana z palca, ponieważ byliśmy niepiśmienni i mało rozwinięci z zupełnie innego powodu. Po prostu historia rozwoju ludów nie może przeskoczyć jakiś etapów i od razu budować piramidy. Zaczynamy od bycia koczownikami, prostymi rolnikami i dopiero potem znajdujemy czas na wymyślanie nowych rzeczy. Co nie znaczy, że rzeczywiście nic po sobie nie zostawiliśmy. Coś tam się znajdzie. Ale nie oczekujcie wielkich rzeczy. Jak żyliśmy? Jak pisałam wyżej osiedlaliśmy się nad wodą, często w dolinach rzek, ale też na skrajach lasów. Lasy dawały poczucie bezpieczeństwa przed najazdami, a rzeki oprócz transportu i ryb wspomagały uprawę roli czy hodowlę zwierząt. Zanim nastała trójpolówka stosowaliśmy wypaleniskową (żarową) metodę użyźniania gleby, czyli paliliśmy rżysko albo kawałek lasu, żeby popiół wzbogacił ziemię. Ewentualnie stosowaliśmy dwupolówkę. Czyli dzieliliśmy pole na dwie części, jedna była zasiewana, a druga odpoczywała pozostając ugorem. Na polu posługiwaliśmy się radłem, sierpem i sochą. A żaren rotacyjnych używaliśmy, do mielenia ziaren na mąkę. Uprawialiśmy takie zboża, jak: proso, żyto, pszenicę, jęczmień oraz owies; rośliny strączkowe: bób, groch i soczewicę; rośliny oleiste i włókniste: len oraz konopie; warzywa: rzepę, czosnek, cebulę i ogórki. Na początku rodziny nie mieszkały w jednym miejscu na stałe. Kiedy wykorzystali możliwości ziemi, przenosili się kawałek dalej. Ale o tym opowiem, kiedy dojdę do domostw. Hodowaliśmy świnie, które na zimę były „wyganiane” do lasu, żeby żywiły się tym, co same znajdą. I tak, nasze różowe świnki zapuszczały zimowe futro. Oczywiście w gospodarstwie nie mogło zabraknąć drobiu, kaczek czy kur. Rzadziej pojawiało się bydło rogate. Korzystaliśmy również z tego, co przynosił nam las. Grzyby, orzechy, korzonki oraz miód. Miód pobieraliśmy z dzikich barci, ale ostatecznie nauczyliśmy się je robić i „zapraszać” do nich pszczoły. A ludzie, którzy zajmowali się barciami nazywamy bartnikami. O miód musieliśmy rywalizować z niedźwiedziami, które, jak wiadomo bardzo go lubią.:) A z wody jedliśmy oczywiście ryby wszelakie, sumy, dorsze, śledzie,  szczupaki i inne. Jedzono też dziczyznę, ale rzadziej. Generalnie wtedy mięso pojawiało się na stołach z okazji wielkich świąt i uroczystości. Na co dzień niewielu mogło sobie na nie pozwolić.

W następnym odcinku, o tym jak mieszkaliśmy. Czyli od ziemianki do grodzisk.

 

Wcześniejsze wpisy:

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/07/cykl-sowianski-odc1-jezyk.html

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/07/cykl-sowianski-odc-2-jezyk.html

 Cykl słowiański odc.3- słowa z rodzimego podwórka

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/08/cykl-sowianski-cz4-nie-wszystko-co.html

Komentarze