Lubię
jesień, mało tego, to jest moja ulubiona pora roku. Nie jest już za gorąco, ale
nadal ciepło. Słońce przyjemnie grzeje, ale już nie parzy. Na drzewach liście
zmieniają pomału kolory, a z trawy wychylają jesienne kwiaty. Zauważyliście, że
one mają inną intensywność barw niż te wiosenne i letnie? W ciepłych miesiącach,
większość kwiatów jest jaskrawa i jasna, a jesienne nabierają ciepłych kolorów
i są ciemniejsze. Czerwień wiosenna i jesienna są zupełnie inne. Pojawia się
też więcej deszczu. Większość ludzi go nie lubi, ale ja bardzo go lubię. Deszcz
kojarzy mi się z domowym zaciszem, spokojem i relaksem. Kiedy leje, ja nie mam
potrzeby wychodzenia z domu. To jest dla mnie dobry czas na reset. Bo kiedy
tylko słońce wychyla się zza chmur, to mnie nosi i nie mogę usiedzieć w
miejscu. Poza tym, jak jest deszcz, to są też grzyby. A dla mnie jesień od
dziecka kojarzyła się z grzybobraniem. Uwielbiam włóczyć się po lesie i nie
tylko zbierać grzyby, ale również podglądać przyrodę. A ona jest piękna i
bogata. Rośliny, to jedno, ale zwierzęta czy owady, wszystkie są piękne.
Jesienią pająki rozciągają swoje sieci między drzewami. Żuki gnojarze szykują
się do snu i już ledwo chodzą po mchu. Jaszczurki korzystają z ostatnich promieni
słońca, a gdzieniegdzie przebiegnie sarna albo łoś. Tylko dzika trudno
spotkać, bo jak wiadomo, te mieszkają już w środku miast i wsi😁🐗.
Taki żarcik.
Jesień
dla mnie, to też czas odpoczynku od alergii. W letnie miesiące raczej nie wchodzę
do lasu i nie hasam po łąkach, bo to by się dla mnie skończyło twarzą, jak balon,
gilem do pasa i łzami płynącymi potokiem, o przyduszaniu już nie wspomnę. Za to
jesienią mogę przebywać na łonie przyrody i nie martwić się, że coś mnie
złapie. A ja lubię naturę. Może Was to zdziwi, ale we wrześniu i październiku
nadal pływam kajakami lub krypą po Wkrze. Jest na niej niesamowicie. Woda
czysta i przejrzysta, drzewa mienią się kolorami, ptaki pływają i brodzą w
wodzie. To jest coś pięknego. W tym roku szykuję się też do jesiennej kąpieli w
rzece. Ciekawe, czy dam radę. To znaczy, ja na pewno dam, nie wiem, jak to
towarzystwo zniesie. Pewnie będzie się trzęsło z zimna na sam widok mojej osoby
w wodzie. A mi będzie ciepło.😁
Wiele
osób narzeka (jak to w Polsce), że jesienią są już za krótkie dni, że o 18:00,
potem 16:00 jest ciemno, a ja to uwielbiam. Nie razi mnie słońce, ale dzień
nadal trwa i wtedy działam najlepiej. Ktoś powie, no dobrze, wrzesień,
październik, to nasza piękna złota jesień, ale listopad? Czy da się coś dobrego
powiedzieć o listopadzie? Oczywiście. Ciemno, szaro, buro i byle jak, najlepszy
miesiąc na kocykowanie z kakałkiem w kubku. Przyroda zwalnia i my też możemy to
zrobić. Poza tym, może Was to też zdziwi, ale listopad, to bardzo dobry miesiąc
na wycieczki po Polsce. Może się trafić ładna pogoda, to i po starych rynkach
da się chodzić, a jak jest brzydko, to w naszym kraju jest tyle ciekawych
muzeów i miejsc kultury, że atrakcji nam nie zabraknie. I jest mało ludzi, no
chyba, że trafimy na wycieczkę szkolną. Ale, to już musiałby być pech. W październiku
polecam Wam odwiedzić Arkadię (nie sklep, park romantyczny) lub Nieborów,
piękne i nastrojowe miejsca. W listopadzie możecie wybrać się do Płocka, jest
tam mnóstwo miejsc do zwiedzania (wewnątrz budynków), a w kawiarniach oraz
restauracjach czeka na Was pyszne jedzenie. Polecam Wam też Łódź, ale nie tylko
Piotrkowską, ale i Muzeum Filmowe oraz Park Świateł.🍂🍃🍂🍄🍂🍃
Dla
mnie jesienią najlepiej smakują owoce i warzywa. To też czas obfitych zbiorów
nie tylko ziemniaków na polu, ale i jabłek, śliwek czy gruszek. (tak, wiem w
sierpniu też są). I jako, że kucharzę, to też robię różne przetwory. Grzybki w
occie 😁🍄🍄🍄,
przeciery pomidorowe, gruszki w occie itd. Jak latem mi się nie chce gotować,
to jesienią mogłabym nie odchodzić od garów. Lepić pierogi, robić gołąbki itd.
Ale, że zazwyczaj biegam tu i tam, jak kot z pęcherzem, to nie mam aż tyle czasu
na robienie odlotowych potraw.
Wiele
osób narzeka (jak to w Polsce), że robi się zimno i trzeba się grubiej ubierać.
No i to też jest super. W końcu można wejść w ciepły dres, bluzę i luźne
spodnie i nie martwić się, że coś wystaje. A co najfajniejsze, jest w tym
ciepło, wygodnie i nigdy za gorąco. A nawet jeśli, to zawsze taką bluzę można
zdjąć, a latem skóry z gorąca z siebie nie zedrzesz.
No
i na koniec najważniejsze. Jakby miała nie lubić jesieni, skoro mam wtedy
urodziny i imieniny. Czyli dwa swoje święta, które lubię celebrować, a poza
tym, domówka z tańcami w listopadzie, to dobry pomysł na uzupełnienie endorfiny
w organizmie, a to przecież zapobiega zgrzybieniu i skrzywionej minie. Czyli
impreza na jesieni jest, jak krem przeciwzmarszczkowy.
I tą złotą myślą zakończę.:)






.jpg)









Komentarze
Prześlij komentarz