Cykl słowiański odc. 9 - moje przemyślenia i w ogóle


 Po tych kilku odcinkach postanowiłam zatrzymać się na chwilę i dodać moje przemyślenia na powyższy temat.

Zacznę od tego, że oczywiście jestem historykiem z wykształcenia, ale nie pociągnęłam kariery naukowej poza magistra. Co nie zmienia faktu, że pracuję w zawodzie, jestem fanką historii i wciąż pogłębiam swoją wiedzę. I tak, jak w tym cyklu, dzielę się z Wami moimi odkryciami i wiedzą. Ale chcę, żeby było jasne i żeby nikt nie myślał, że zjadłam wszystkie rozumy, oświadczam, że żaden z wpisów nie ma charakteru naukowego, raczej są to posty popularyzatorskie i hobbystycznie i absolutnie nie daję sobie prawa do tego, że ja niby wszystko wiem i że wszystko, co piszę to prawda i jeno tylko prawda. Oczywiście szukam wiedzy, korzystam z książek i Internetu, ale w wielu przypadkach mogę się mylić albo mieć niepełną wiedzę. Poza tym moje wpisy są subiektywne i oparte na mojej opinii i odczuciach. Także nie cytujcie mnie w swoich pracach licencjackich i magisterskich.J I drugie poza tym, ilu historyków, tyle zdań, ale zawsze chylę czoła przed doktorami i profesorami, oni i ich dzieła naukowe są najważniejsze. I nawet ostatnio sobie przypomniałam, z jak wielkim szacunkiem, a niekiedy i z trwogą (na egzaminach) podchodziłam do moich wykładowców. A dzisiaj, kiedy widzę ich dzieła na półkach księgarń, albo kiedy występują w radio lub piszą artykuły do pism historycznych, jestem dumna, że taka a taka persona mnie uczyła. I przede wszystkim moje wyrazy szacunku kieruję do mojego promotora pana profesora Jana Tyszkiewicza. To był i jest bardzo wymagający wykładowca, ale pisanie pod jego okiem magisterki było przyjemnością, chociaż też ciężką pracą, bo pan profesor nie uznawał bylejakości.

Inne moje przemyślenie dotyczy tego, że odkąd zagłębiłam się w świat naszych przodków, nie mogę z niego wyjść. Za każdą kartką, za każdą informacją czai się co raz więcej nowości, które co raz bardziej rozpalają moją wyobraźnię. Nawet przez myśl mi przeszło, że może zrobić w tej tematyce doktorat. Miałam kiedyś robić doktorat z tematu o muzułmanach polskich, ale życiowe zakręty nie pozwoliły mi na realizację tego planu. Teraz też nie będę szaleć. To była tylko taka myśl, z tym, że ja nie nadaję się na naukowca, ani nie znam starych języków, ani nowych, ani nie umiem grzebać w starych dziełach. Chociaż, pewnie gdybym zaczęła, to by mnie to wciągnęło. Ale nie zacznę, wolę jednak traktować historię, jako moje hobby, którym się z Wami dzielę.

Myślałam, że załatwię za jednym zamachem baśnie/legendy słowiańskie, ale kiedy do nich zajrzałam, to zobaczyłam, że tak się nie da. Jeden wpis i jedna baśń, inaczej się nie da. Jest tego za dużo i na pewno nie dam rady wszystkiego Wam opisać. Ale spróbuję, a dlaczego nie?:) To samo z symboliką religijną i kulturową, no trochę tego jest. Ale dla mnie osobiście, jest to bardzo ciekawe i wciągające. Do tego stopnia, że zakupiłam 2 fachowe książki historyczne i jedną z baśniami.  Chyba przez lata nie wyjdę z tego tematu, chyba że mi się znudzi, ale na razie na to się nie zanosi. Życzę Wam, żebyście tak, jak ja zachwycili się naszą historią.

 

Komentarze