Cykl słowiański odc.8 - organizacja plemienna


 Jak widzicie przeplatam ten cykl historiami z życia wziętymi i tymi z przeszłości. Dziś wracam do historii.

Jak były zorganizowane nasze plemiona? Kto stał na czele? Kto walczył, a kto pracował? Jak rozstrzygano spory?

To wszystko w dzisiejszym odcinku.

Zastanawialiście się może kiedyś nad tym, czemu dla Słowian przez wieki tak ważna byłam rodzina? Nie tylko mama i tata plus dzieci, ale i krewni do entego pokolenia? Dlatego, że na początku naszej historii najważniejszy był ród. Ludzie połączeni więzami krwi, na czele których stał przywódca rodu, potem zwany starostą. Kilka rodów tworzyło plemię, które rozrastało się lub znikało z powierzchni ziemi zagarnięte przez inne ludy czy innych Słowian. W Polsce mieliśmy na przykład Dziadoszan czy Lędzian? Dziś ich nie ma, ale my Mazowszanie czy Ślężanie nadal jesteśmy. To piszę trochę pół żartem pół serio. Dzisiaj to krainy geograficzne, ale prawda jest taka, że na przykład państwo Wiślan nie przetrwało bo zostało wchłonięte najpierw przez Czechów a drugi raz przez Polan. A Polanie, to wiadomo, Polacy. Ale wróćmy do plemion. Na czele plemienia stali przywódcy rodu,  albo starszyzna, która spotykała się na tak zwanych wiecach. Dzisiaj też mamy wiece, ale zazwyczaj dotyczą dalszego zaogniania sporów niż ich rozwiązywania. Wtedy wiec, to było najważniejsze spotkanie plemienne, na którym rozstrzygano spory, decydowano o podziale dóbr, głosowano czy iść na wojnę itp. Podczas wypraw wojennych wybierano naczelnika, który prowadził współbraci do boju. Z czasem naczelnicy stawali się książętami, którzy tworzyli swoje pierwsze państwa plemienne.

Kto służył w wojsku takiego naczelnika?

Wiadomo, rodzina, ale i poddani chłopi, którzy na czas walk porzucali rolę. Ale tak było w wypadku wojny. Za to zawodowymi żołnierzami, których utrzymywał książę byli wojowie łączeni w drużyny. Książę wypłacał im żołd, dzielił się łupami, zapewniał im miejsce zamieszkania. Pilnowali grodów i twierdz. Ale wojowie nie tylko walczyli, byli też ważnymi urzędnikami w aparacie plemiennym Słowian. Dbali o porządek i bezpieczeństwo, narzucali nowe prawa i zasady wśród ludów podbitych, ale też zbierali podatki.

Generalnie Słowianie do pewnego momentu żyli w dość demokratyczny sposób. Wybierali swoich przywódców albo podejmowali wspólnie decyzję, które były ważne dla plemienia. Oczywiście wraz ze wzrostem liczby ludności, pojawianiem się nowych grodów i dróg, władza co raz bardziej się centralizowała, aż do powstania państw z monarchami na czele. Ale, to już inna historia.

Ale chciałam Wam jeszcze napisać o niewolnictwie. Oczywiście mieszkańcy danego plemienia byli ludźmi wolnymi i ze swoimi prawami i obowiązkami. Ale było też niewolnictwo. Niewolników można było spotkać w domu głowy rodu, często byli to jeńcy wojenni. Nie było to jednak niewolnictwo, takie jak w Rzymie  czy Grecji. Przede wszystkim niewolnicy przebywali w niewoli przez pewien czas i z określonego powodu. Niewolnika – wojownika mogła wykupić rodzina lub jego przywódca. Mamy też kobiety niewolnice, często były nałożnicami najbogatszych przywódców plemion. Ale Słowianie też padali ofiarą handlarzy niewolników z Bliskiego Wchodu. Na dworach sułtanów czy kalifów słowiańscy niewolnicy byli wręcz pożądani, ze względu na kolor włosów i oczu. Z tym, że tam niewolnictwo też nie wyglądało, jak w starożytnym Rzymie. Najpiękniejsi, najmądrzejsi i najbardziej sprytni robili kariery polityczne na dworach swoich panów i nie byli biednymi ludźmi.

A na koniec, jak wyglądała organizacja rodziny.

U zwykłych ludzi panowała monogamia, ale wielcy przywódcy, potem książęta czy możnowładcy posiadali więcej żon i nałożnice. Najwyższy statut miała pierwsza małżonka, inne nazywano też konkubinami. Jesteście pewnie ciekawi, dlaczego mamy u bogatych Słowian wielożeństwo. Z dwóch powodów. Pierwszy bardzo prosty w przekazie. Mam kilka żon, bo jestem bogaty, bo jestem silny, bo jestem groźny, więc uważaj. A drugi polityczny, ile żon tyle sojuszów. Często żonami zostawały córki podbitych przywódców rodów, jako przypieczętowanie pokoju. Albo żeniąc się z jakąś słowiańską księżniczką taki plemienny władca zapewniał sobie sojusz, pokój i wsparcie od teścia lub innego krewnego dziewczyny.

Często, podczas wykładów czy lekcji o Słowianach zadaję takie pytanie: Kto był ważniejszy, jak się rodził – chłopiec czy dziewczynka?

Większość z Was pomyślała o chłopcu. Nieliczni, że dziewczynka, bo skoro zadaję takie pytanie, to na pewno jest podchwytliwe.

Dla Słowian ważne były dzieci, po prostu. Rodzina bez dzieci była nieszczęśliwa i nie miała przyszłości. Dzieci dawały ciągłość rodu (chłopcy), więzi społeczne (dziewczynki), siłę, opiekę itd. Zarówno synowie, jak i córki dziedziczyły po rodzicach. Różnica polegała w rolach społecznych. Chłopcy mieli wyrosnąć na pracowitych, silnych, walecznych itp. mężczyzn, a dziewczynki na dobre gospodynie, pracowite i zaradne. Kobiety też były objęte niejako „kultem”, jako te, które dają życie. A to oczywiście miało związek z wierzeniami Słowian o Matce Ziemi itp. Kobieta, która zostawałam matką miała najwyższą pozycję społeczną i że tak powiem, tylko mąż mógł jej podskoczyć. J

To, że chłopiec jest ważniejszy wynika z kultury, która do nas przyszła z zewnątrz np. z Zachodu, gdzie rzeczywiście najważniejsze dla kobiety było urodzenie syna. U Słowian, póki się nie zetknęliśmy z Zachodem. A i tak kobieta miała wyższy status społeczny niż jej koleżanki za granicy.

Wcześniejszy odcinek:

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/09/cykl-sowianski-odc-7-jedzenie.html

 


Komentarze