Cykl słowiański odc.3- słowa z rodzimego podwórka

Było trochę przerwy między cyklami, ale nie zapomniałam o Was i o tym, że na końcu mam Wam zrobić konkurs. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się spodoba. Było o językach słowiańskich i o gwarach, o tym, że możemy się bez problemu porozumieć, a dziś zabiorę Was w świat nieznanego języka polskiego. 

Otóż, chodzi o znaczenie pewnych słów. Niektórych używa się do dzisiaj, ale mają inne znaczenie, niż kiedyś. Inne, są znane niewielkiej liczbie ludzi, ponieważ są przestarzałe lub niemodne, albo przeciętny Polak (zwłaszcza młody), nigdy w życiu nie miał z taką rzeczą do czynienia.

Nie jestem językoznawcą, ale z racji tego, że od zawsze dużo czytam, ale i przyswajam różnego rodzaju wyrazy z otoczenia, często używam ich bez zastanowienia, czy ktoś je rozumie, czy nie. Ja je rozumiem, więc się nimi posługuję. I kiedyś powiedziałam do ucznia: co ty masz na sobie, podomkę?

- Czy pani mnie obraża? – dostałam taką odpowiedź. I nie chodziło o to, że nazwałam jego strój podomką, on nie wiedział, co ten wyraz znaczy.

A podomka, to oczywiście szlafrok, tylko w wersji PRL. W latach pięćdziesiątych XX wieku, rozpisano konkurs na „polską” nazwę tego stroju. Ale nie tylko o wyrazy chodzi, ale i o rzeczy. Byłam z młodzieżą na Niewidzialnej Wystawie (polecam wszystkim), https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2023/03/niewidzialna-wystawa.html

Chodziliśmy w zupełnych ciemnościach dotykając różnych rzeczy. I na przykład ja nie miałam problemu, żeby rozpoznać po kształtach maselnicę, a uczniowie już tak. Bo w życiu takiej nie widzieli na oczy. Tak, jak podejrzewam ani żarna, ani dzieży też nie. (maselnica do robienia masła, żarno do rozcierania ziaren zboża, dzieża pojemnik do przechowywania chleba). Ja jestem taka mądra ponieważ byłam nie tylko w skansenie w Sierpcu, ale i w różnych regionalnych muzeach ziemi takiej czy innej. Oglądałam tam też skopki i cebrzyki (wiadra drewniane), łapcie (wyplatane z łyka chodaki np. na Kurpiach) czy inne cepy (proste narzędzie do młócenia zboża). Także, jestem bardzo mądraJ.

Ale, żebyśmy nie byli tylko na wsi, to znane są też miejskie słowa, których znaczenia możecie nie znać lub nie pamiętać. A jeśli znacie, to super. W mieście można jeździć dryndą – czyli dorożką albo taksówką (z gwary poznańskiej). A z gwary warszawskiej – bandzioch. To chyba wiecie – brzuch. A chabanina? Ja używam tego słowa w kontekście kupna mięsa. To jest warszawska gwara, ale słowo pochodzi z rosyjskiego – chabanina, to liche mięso. I jeszcze jedno słowo z Warszawy – fajtnąć, czyli umrzeć, kopnąć w kalendarz. A z gwary krakowskiej? Oczywiście też mam kilka przykładów, znana nam wszystkim dobrze – gira (noga) albo rajtki, czyli rajstopy. I na koniec słowa, których używam od młodości, a zaszczepiła je we mnie moja przyjaciółka (i nie tylko we mnie) – szkitki/szkity Wiecie co to jest? Nogi. A witki? Ręce, a cigęć – cieńJ. Ale poleciałam z tematem za daleko, nie miało być o gwarach a słowach staropolskich, które znaczą, co znaczą. Ciekawa jestem, czy znacie ich znaczenie?

Chędożyć

Sprośny

Żyć

Mitrężyć

Gumno

Pupki

Tryzna

Ostrów

Latawica.


Oczywiście takich słów jest więcej. Dam Wam poniżej właściwe odpowiedzi, ale nie po kolei. Możecie sobie dopasować. Odpowiedzi dam w poście na fb i w mini wpisie na blogu.

Tyłek, widmo,  stodoła, sprzątać, niedobry, wyspa, tracić czas, futro z okolic pępka, stypa

PowodzeniaJ 


Na zdjęciu: młode dziewczyny w strojach kurpiowskich w czasie Niedzieli Palmowej:) 

Gdyby ktoś nie czytał wcześniejszych odcinków, to proszę, podaję linki:

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/07/cykl-sowianski-odc1-jezyk.html

https://zprzymruzeniemoczu.blogspot.com/2026/07/cykl-sowianski-odc-2-jezyk.html

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cypr cz.1

W siłowni

Co tam słychać w Nowym Roku?