Jastarnia- zima 2026/1

 


Pan Bóg nam naprawdę pobłogosławił pogodą, bo mimo zimna, jest słonecznie i pięknie. Lodowica skończyła się w poniedziałek i we wtorek było można spokojnie morsować. Nie było wiatru, więc było ciepło. Minus dwa w powietrzu, więc można powiedzieć, że był zimowy upał. Słońce na niebie bez żadnej chmury. Woda spokojna i krystalicznie czysta. I po raz pierwszy od lat śnieg zalegał na plaży, a brzeg był zamarznięty. Grzech było nie wejść. Weszłyśmy z Renatą uzbrojone w czapki i maski karnawałowe na twarzach. Wzięłam kijek do selfików i telefon.... i nic nie nagrałam😖😓😩😫😭😭😭😭. Nie wcisnęłam play. I niestety nie będziecie mogli zobaczyć, jak pięknie wyglądałyśmy w tych maskach w wodzie. Na szczęście na brzegu stała osoba, która zrobiła nam mnóstwo zdjęć tylko, że z daleka. Także musicie mi uwierzyć na słowo, że te kropki w wodzie, to ja i Renata. Po morsowaniu wróciłyśmy na kwaterę na herbatkę i kisiel na rozgrzewkę, a potem poszłyśmy do portu.






Piękna pogoda i brak wiatru pozwoliły nam spokojnie spacerować i podziwiać nie tylko dzieła ludzkich rąk, czyli statki, ale i przyrodę. Dla kormoranów port, to świetne miejsce na obiad, kąpiel i suszenie w promieniach słońca. Port niby jest zamarznięty, ale z drugiej strony, statki płynąc rozwalają pokrywę lodową. Dzięki temu, ptaki mają dostęp do wody. Inna sprawa, że woda w porcie nie jest najlepszej jakości, ale tym i innym ptakom, to chyba nie przeszkadza.




Z portu poszłyśmy brzegiem zatoki na molo i powiem tylko tyle, że woda była zamarznięta, a na brzegu był lód. Można było się wywalić. 






Po spacerze poszłyśmy do miejscowego kina i też było fajnie. A wieczorem poszłyśmy jeszcze na plażę i nad zatokę w poszukiwaniu zorzy. Niestety chyba się spóźniłyśmy, ale sam spacer był udany.

Dzisiaj udałyśmy się do Helu i odwiedziłyśmy Dom Morświna oraz Fokarium. Morświny, to bardzo małe walenie podobne do delfinów. W Bałtyku żyje ich garstka i naukowcy robią wszystko by je ratować. Dowiedziałam się dzisiaj o nich sporo, ale najbardziej urocza informacja dotyczyła tego, że oswojone z człowiekiem (w duńskim morświnarium), lubią być drapane po brzuszku. 🫠 Prawda, że to urocze? Obejrzałyśmy dziś też trochę szkieletów, a największy z nich należał do finwala. Ogromny. Ja byłam szczególnie ucieszona tą wycieczką, gdyż od lat imteresuję sie waleniami. Kocham te zwierzęta.❤️❤️❤️ Dowiedziałam sie również tego, że w Bałtyku wcale nie rzadko pojawiają się humbaki i delfiny. Nie zostają długo, bo nasze morze jest dla nich za mało słone. Ale czyż to nie ciekawe, że można je u nas spotkać? 











Zwyczajowo poszłyśmy też do fokarium i jak zawsze bardzo nam się podobało. Z resztą, jak mogą się foki komuś nie podobać. Są piękne, pękate i śmieszne. 


Teraz jesteśmy znowu w Jastarni i zaraz idziemy na popołudniowo- wieczorny spacer. A jutro czeka nas zwiedzanie Pucka. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pakerzy mają coś do przekazania

Korty – odc.1 - wstęp

Jeszcze słów kilka i książce "Chłopki- opowieść o naszych babkach"