Jastarnia - zima 2026
W końcu jestem w Jastarni. Zima w pełnym rozkwicie, mróz, śnieg i lód. Można co chwilę wywinąć orła i stracić zęby albo głowę. U nas na Mazowszu jest mniejsza wilgotność i nie ma takiej ślizgawki na chodnikach, jak tutaj. I nie tylko na chodnikach. Dzisiaj miałam problem, żeby wyjechać z parkingu nad zatoką. Za trzecim razem się udało:). Ale i tak jest pięknie. Pogoda, jak drut, słońce od rana do wieczora, więc dużo spacerujemy (bo jestem z towarzystwem). Wczoraj cały dzień spędziłyśmy w Jastarni. Najpierw poszłyśmy spacerkiem do kościoła, po mszy udałyśmy się nad morze. Wiało równo, więc nie zabawiłyśmy tam długo, tylko wróciłyśmy do miasta. Była już pora obiadowa, więc wybrałyśmy się do restauracji, którą już od dawna bardzo lubimy, czyli "U braci". Tam oczywiście zjadłyśmy pizzę, którą popiłyśmy ciepłą herbatką. Najedzone i rozgrzane ponownie wyruszyłyśmy na spacer. Tym razem miałyśmy zamiar pójść na molo. Udało nam się do niego dojść, ale na samo molo nie weszłyśmy, gdyż na deskach zaległ lód. Poza tym tak wiało, że ledwo udało mi się zrobić kilka zdjęć, a że nie noszę rękawiczek, to ręce mi zgrabiały. Uciekłyśmy stamtąd jak najszybciej i postanowiłyśmy spacerować między budynkami. Co ciekawe, wieczorem wyszłyśmy na krótki spacer i doszłyśmy nad morze, tam nie było wiatru i było bardzo przyjemnie, tylko ciemno. Fantastycznie jest wejść na plażę nocą, ponieważ bardzo dobrze widać gwiazdy i to jest piękne.
Dzisiaj pojechałyśmy do Pucka zobaczyć, co tam w sklepach dają, a potem znalazłyśmy się w Jastrzębiej Górze i bardzo chciałyśmy pójść do Muzeum Figur Woskowych. Niestety było zamknięte. Dlatego poszłyśmy na wczesny obiad do Kredensu i jak zwykle zjadłam tam pyszną lasagne. Po obiedzie zrobiłyśmy sobie krótki spacer po miasteczku i wyruszyłyśmy na zakupy pierdół i innych zbędnych rzeczy we Władysławowie. Ja oczywiście po tych sklepach za bardzo nie chodziłam, ale dziewczyny były przeszczęśliwe i zadowolone, ponieważ nakupowały sobie tych pierdół i innych zbędnych rzeczy, A skoro je to cieszy, to ja nie będę się czepiać.
Wracając do Jastarni zatrzymałam się na chwilę na parkingu przy zatoce, żeby popatrzyć na zamarzniętą wodę oraz końcówkę zachodu Słońca. Wygwizdało nas tam równo, ale warto było popatrzeć na piękny widok. Teraz już siedzimy w domu i grzejemy kości. A jutro ja i Renata morsujemy. Nie powiem, szykujemy się mentalnie. Bo jest zimno. Ale wejdziemy do morza. Na twarzy będziemy miały maski, więc nie zobaczycie naszych łez cierpienia.🙂🙃
Kilka zdjęć








Miłego pobytu i morsowań
OdpowiedzUsuńDziękuję. Morsowanie było udane😀
OdpowiedzUsuń